
Bajkoterapia połączona z elementami Metody Ruchu Rozwijającego
Dziś w PWSH „Pomerania” w Starachowicach poprowadziłem zajęcia: „Bajkoterapia połączona z elementami Metody Ruchu Rozwijającego”. Brzmi naukowo i takie właśnie miały być, ale jednocześnie było bardzo ludzkie.
Pokazałem studentom, że bajka to nie jest sama „czytanka na koniec dnia”, tylko narzędzie terapeutyczne, które można oprzeć na podstawie programowej i rozporządzenia MEN, a potem przełożyć na konkretne ćwiczenia z dziećmi.
Przeszliśmy krok po kroku przez mój scenariusz: jak czytać, jak prowadzić tonację, gdzie robić pauzę, żeby dziecko miało czas „poczuć” obraz, jak mówić o dziecku wrażliwym, które nie zawsze „odpowiada od razu”.
Potem weszliśmy w część praktyczną. I tu zaczęła się magia. ![]()
Studenci sami weszli w rolę dzieci. Spróbowali ćwiczenia „skrzypiąca deska”, „guzik, który łączy”, a nawet fragmentu wyciszającego „Lutulek uspokaja dźwięki”. Było dużo śmiechu, bo jak dorośli mają nagle chodzić w parach i delikatnie się prowadzić, a następnie przyspieszyć, to zawsze wyjdzie coś zabawnego. Ale pod tym śmiechem było zrozumienie: że te proste ruchy nie są „zabawką”, tylko sposobem na danie dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Najważniejsze, że wreszcie zobaczyli, jak połączyć teorię z praktyką. Najpierw emocja z bajki, potem regulacja ciałem. Najpierw historia o Franku i Lutulku, potem kontakt w parze. I że to działa, bo nawet grupa dorosłych zgrała się jak dzieci w przedszkolu, bez oceniania, bez napięcia. To znaczy, że ten model po prostu jest dobry.
Cieszę się też, że mogli zobaczyć, że dziecko nie zawsze trzeba „zagadać”. Czasem wystarczy po prostu usiąść obok.
I jeszcze jedna ważna rzecz, o której muszę napisać.
Całe zajęcia prowadziłem pod czujnym, życzliwym i bardzo uważnym okiem Pani dr Elżbiety Zyzik – dziękuję Pani Doktor za wsparcie, merytoryczne spojrzenie i otwartość na trochę “moją” formę pracy z dziećmi. Dziękuję też Powszechnej Wyższej Szkole Humanistycznej „Pomerania” za możliwość poprowadzenia tych zajęć właśnie tam, to nie jest oczywiste, że można wejść z autorskim scenariuszem i od razu go przetestować na przyszłych nauczycielach.
I ogromne podziękowania dla studentów, za atmosferę, śmiech, dystans do siebie i to, że chcieliście wejść w rolę dzieci. Z Wami to się po prostu robi samo. ![]()
Tak się właśnie buduje nowe metody w edukacji, nie tylko z książki, ale z doświadczenia, empatii i zrozumienia.
Jeśli ktoś z Was chce taki warsztat u siebie w szkole/przedszkolu, albo na studiach podyplomowych – piszcie. Ten program jest gotowy, opisany, osadzony w podstawie i sprawdzony „na żywym organizmie”.
Robimy edukację, która widzi wrażliwe dzieci. ![]()
Przemek
Video blog z zajęć.




























